English Arabic Bulgarian Chinese (Simplified) Chinese (Traditional) Croatian Czech Danish Dutch Finnish French German Greek Hindi Italian Japanese Korean Norwegian Polish Portuguese Romanian Russian Spanish Swedish Catalan Filipino Hebrew Indonesian Latvian Lithuanian Serbian Slovak Slovenian Ukrainian Vietnamese Albanian Estonian Galician Hungarian Maltese Thai Turkish Persian Afrikaans Malay Swahili Irish Welsh Belarusian Icelandic Macedonian Yiddish
A-
 A 
A+
Pokaż opcje tłumaczenia
DWA KROKI MILOWE
poniedziałek, 31 stycznia 2011 08:36    PDF Drukuj Email

Witam wszystkich w Nowym Roku i przy okazji życzę wszystkiego, co najlepsze. Trudno uwierzyć jak ten czas szybko leci. Jak sobie pomyślę, co działo się w ubiegłym roku o tej porze to mimo wszystko cieszę się, że jestem już o rok starsza i bogatsza w nowe doświadczenia. To dziwne? Niezupełnie! Wtedy oczekiwaliśmy narodzin naszego drugiego synka Filipka (który ma już 6 miesięcy i jest super). Ale przede wszystkim czekaliśmy na termin operacji i samą operację Franusia. A tu proszę bardzo, już jesteśmy 4 miesiące po i idzie nam całkiem nieźle. Może nie wszyscy wiedzieli, że Franek przed operacją nie chodził,  choć miał już trzy latka, a w brzuszku miał rurkę do karmienia dojelitowego, bo sam nie jadł. A teraz mamy kolejne nowiny.Franek Jakieś półtora miesiąca po operacji Franek, ku naszemu zdumieniu, oznajmił nam, że już nie będzie przyjmował przez rurkę ani posiłków ani leków i zamierza wszystko jeść buzią. Jak powiedział, tak zrobił i kilka dni później, rurka w żołądku była już historią . Jeszcze większe było nasze zdziwienie, gdy dokładnie tydzień po usunięciu rurki Franula zrobił samodzielnie swoje pierwsze kroki, które codziennie były i są coraz pewniejsze.
Oba te wydarzenia są ogromnym krokiem milowym i bardzo ważne dla jego prawidłowego rozwoju. Cały czas gonimy rówieśników i z radością widzimy jak codzienna rehabilitacja przynosi pożądane rezultaty, powoli niwelując opóźnienie.
Teraz mamy dla nas bardzo ciężką porę roku i nadzieję, że ominą nas niepożądane infekcje, choć jest to niezwykle trudne, gdyż w szyjce Frania cały czas umieszczona jest rurka tracheotomijna. "Nianio" miał ją założoną dwa lata temu dla ułatwienia oddychania. W tej chwili jesteśmy na etapie uczenia się oddechu przez nos. I proszę mi wierzyć, to wcale nie jest takie proste. "Twardy dysk" Frania, który znajduje się w główce, zapomniał jak oddycha się noskiem i buźką, a w nomenklaturze medycznej nazywa się to "martwą przestrzenią" Dlatego naszym postanowieniem noworocznym na rok 2011 jest nauczenie się prawidłowego oddychania.
W tym roku Frania nie ominą także kolejne długie i męczące rehabilitacje, ale na szczęście Fundacja Polsat, której Franek nadal jest podopiecznym, stale przyjmuje wpłaty z 1% podatku. Dzięki Wam i waszej pamięci o nas i naszym ukochanym Synku, możemy ze spokojem kontynuować kosztowną i nadal niezbędną terapię Franusia.

Mama